Krótki wyjazd bo raptem 48 godzin. Spontaniczny – bo urodziny obchodzą nasi przyjaciele. A listopad to miesiąc, kiedy nie byliśmy jeszcze na naszym ukochanym płaskowyżu. To wybraliśmy się na płaskowyż. Śniegu jeszcze niewiele, napadało zaraz po naszym wyjeździe. Ale klimat już przypomina nam planetę Hoth z Imperium kontratakuje. W sumie to nic dziwnego, w końcu to tutaj były kręcone sceny z filmu.

Spacer tutaj jest mistyczny. Zdjęcia to tylko preludium przed byciem tutaj.

A zorzę polarną można zobaczyć w galerii z Tromso. A tak latem wygląda Hardangervidda.